Wszystkie wpisy, których autorem jest wsiecibarw

Zmiany na stronie

Witam,

po tym kiedy rzuciłem doktorat strona musi przejść pewien lifting i jestem w trakcie jego przeprowadzania. Już wcześniej usunąłem z niej parę wpisów i kategorii, a niedługo dodam kilka innych.

Jak zapewne wiecie niedawno wygrałem w konkursie National Geographic Traveler Polska i wyjechałem wraz z wspaniałą ekipą do Szwajcarii. Zamierzam tu trochę napisać o tej przygodzie i podzielić się moimi przeżyciami.  To jednak za jakiś czas, aktualnie niestety szukam nieustannie pracy bo muszę dorobić do Sierpniowego wypadu w dolinę Aosty (zdobywamy Gran Paradiso [4061 m.n.p.m.] Juhuuuuu!!) i brakuje czasu na obróbkę zdjęć i wpisy.

Pozdrawiam was kolorowo! :)
Miniu!

Reklamy

Definicja szczęścia

Boże daj mi kawałek szczęścia
to jest wszystko co chce byś mi dał
bo ta droga jest coraz cięższa
więc nie pozwól żebym samotnie stał”

To słowa jednej  z moich ulubionych piosenek. I choć cała ma lekko szare zabarwienie, to we mnie wywołuje tylko pozytywne emocje. Dlaczego? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie w stu procentach lecz wydaje mi się, że zarówno ja jak i jej odbiór we mnie po prostu koewoluowały.

Odnalazłem ten utwór w momencie dla mnie bardzo trudnym, w którym zdałem sobie sprawę, że na prawdę nie jestem szczęśliwy. Brakowało mi na twarzy uśmiechu (choć często mawiam, że posiadam uśmiech „wirtualny” ;) chodzi o to, że więcej się śmieję i uśmiecham wewnętrznie niż zewnętrznie, ale obie formy radości są dla mnie ważne), entuzjazmu i chęci do robienia czegokolwiek. Zadałem więc sobie fundamentalne pytanie: Czym jest dla mnie szczęście? Jaka jest jego definicja?

Głupie pytanie (w zasadzie dwa, ale można je wziąć za jedno), przysporzyło mi jednak niesamowitego bólu głowy. Bo jak na nie odpowiedzieć? Pierw, musiałbym wybrać rzeczy, które są dla mnie w życiu najważniejsze i sprawiają mi przyjemność, następnie te rzeczy, których nienawidzę robić i ustawić je po przeciwnej stronie barykady i „voilà” – mamy gotowy przepis na składowe szczęścia i nieszczęścia. Teraz trzeba tylko powiedzieć, że szczęściem jest dla mnie spełnienie kryteriów z części listy po stronie „kocham robić” a nie pojawianie się w moim życiu części z listy po stronie „łe matko byleby się to nigdy nie stało”. Proste!

Nie jest to takie proste! Im dalej brnąłem w definicję szczęścia, i im dalej próbowałem odpowiedzieć sobie na to pytanie, zacząłem dostrzegać jedną prawidłowość: że tak mocno zacząłem zastanawiać się nad tym jak je określić, że przestałem robić coś w kierunku by to szczęście osiągnąć… I to pogłębiało stany (powiedzmy) depresyjne – dołujące. Przecież znikąd nie widać było odpowiedzi. Zapomniałem, że póki nie kiwniesz palcem w stronę, w którą chcesz by coś się ruszyło to samo do Ciebie nie przyjdzie. Dopiero gdy do mnie to dotarło i zacząłem robić to co sprawia, że staje się osobą szczęśliwą, i chętną by to szczęście ludziom rozdawać, ta definicja znalazła mnie sama.

Nie zdradzę jej Wam i nie napiszę, czym dla mnie jest to szczęście (może kiedyś, ale dziś nie chodzi mi o to by wykładać coś na tacy i się bez sensu otwierać). Chciałbym jednak zasiać w Was pewne ziarno, które mogłoby urosnąć i wydać plon. Nie będzie jednak wielkim odkryciem gdybym napisał, że niesamowicie czuje się w górach, pośród osób na których mi zależy i kiedy robię zdjęcia. To jednak tylko ułamek procenta odpowiedzi na pytanie „czym jest dla mnie szczęście?”. Zatrzymajcie się po prostu na chwilę, wyjdźcie przykładowo na spacer w pogodny wieczór i spójrzcie w gwiazdy, usiądźcie sobie w zaciszu pokoju lub gdziekolwiek gdzie leży Wasza „strefa” komfortu (wiem, że to określenie używa się w trochę innym kontekście, ale rozumiecie o co mi chodzi) i zapytajcie siebie: Jaka jest moja definicja szczęścia?

To rozwiązuje wiele problemów i porządkuje wiele spraw, bo zmuszamy się do zmierzenia się z trudnymi rzeczami z naszego życia, przed którymi wielokrotnie uciekaliśmy myślami. Ba! powiedziałbym, że najlepsze w tym wszystkim jest to, że ta definicja jest kompletnie czym innym niż wydawałoby nam się za pierwszą myślą. I właśnie o to chodzi! Chodzi o to by ona cały czas (jak ja w przypadku piosenki i jej sensu dla mnie)  ewoluowała razem z Tobą! By nie była płytka i nie chodziło w niej o odhaczanie kolejnych wykonanych pozycji z listy. By ze zwykłego zbioru liter, stała się „żywym słowem”.

Część z Was czytając ten wpis, będzie zarzucać mi w tym podejściu egocentryzm. To nie do końca tak. On kończy się w momencie kiedy postanawiasz zrobić sobie kilkadziesiąt minut przerwy w życiu by poskładać wszystkie myśli i odpowiedzieć na to pytanie. Dalej jest już tylko ciekawiej, bo w zależności jak na nie odpowiesz – staniesz się egoistą, lub wręcz przeciwnie. Tylko Ty wiesz, co Cię uszczęśliwia i jeżeli są to rzeczy, które skupiają się tylko i wyłącznie na Tobie samym, to będzie mi po prostu przykro, że Twoja definicja jest tak uboga. Uważam jednak, że ewoluuje ona do porządnej postaci w pewnym momencie Twojego życia.

Nie piszę, że jestem aktualnie szczęśliwy, ale że tego szczęścia szukam i po prostu wiem gdzie to robić, ponieważ mam swoją definicję szczęścia.

Jaka jest Twoja definicja szczęścia?

Witajcie, moi drodzy!

Witam wszystkich serdecznie w szczególnym dla mnie miejscu.

Utworzyłem je specjalnie po to, byście mogli podglądać działania na polu wszystkich mych zainteresowań. W pewnym momencie zrozumiałem, że chciałbym przekazać w jakiś sposób i siebie, i to co robię / tworzę. By nie trafiało to gdzieś do szuflady, ale by każdy miał do tego dostęp. Facebook, to przyjemna forma komunikacji ze znajomymi oraz ludźmi, którzy dopiero czekają na to by ich poznać. Coraz mniej jednak przemawia do mnie jego forma.

Rok 2015 był (i dalej jest) dla mnie czasem przełomowym, zmieniło się w moim życiu wiele rzeczy. Przede wszystkim znalazłem na nie swój własny plan, który zacząłem wdrażać prawie natychmiastowo. Dlatego chciałem doprowadzić do tego by ta strona zaistniała, by była miejscem weryfikacji założeń i formą pamiętnika.

W moim życiu istotną rolę zaczęła grać nauka. Wielu z Was wie, że jestem na doktoracie, przez to chciałbym się z Wami dzielić nie tylko postępami w mojej pracy, ale także działalnością poboczną na uniwersytecie. Strona odegra rolę miejsca informacji dla moich studentów, z którymi będę przeprowadzał zajęcia. Umieszczane zostaną na niej wiadomości dotyczące przeprowadzanych ćwiczeń, oraz pliki do pobrania. Jeśli w świecie przyrody stanie się coś ciekawego – wartego podkreślenia lub komentarza, bądź pojawią się kwestie związane z jego ochroną, tutaj zamierzam się na ten temat wypowiedzieć.

To będzie także miejsce, gdzie zamieszczał będę swoją twórczość. Już dawno odkryłem, że mam gdzieś w środku cząstkę, która woła i chce wyjść na wierzch. Krzyczy by nie była zamykana i by pokazywać ją światu. Formy tej cząstki objawiają się różnie. Czasem przybierają postać słowa pisanego – felietonów, innym razem są to subiektywne spojrzenia na świat wizualizowane Wam przez fotografię, czasem jednak chwycę za gitarę, napiszę piosenkę i ją wyśpiewam. Zwykłe, normalne rzeczy – tylko dla siebie, a jednak chcą się pokazać.

Ha, no i na końcu najlepsze – podróże. Tak jakoś się w to wkręciłem i to bardzo. Uczą – oczywiście!, pozwalają spojrzeć na świat i ludzi w inny sposób – a jakże!, kształtują Ciebie jako człowieka – no pewnie! ale przede wszystkim – bawią!! I właśnie dlatego je lubię. Mam przed sobą parę zaplanowanych fantastycznych przygód – które po prostu się udadzą – bo nie mają wyjścia :)

Tutaj z tego miejsca chcę Was także pozdrowić i podziękować jeśli pojawią się osoby, które będą mnie w tym wspierać. Bo z jednej strony można byłoby nazwać to co tutaj będę robił blogowaniem, ale mnie osobiście ta nazwa nie przechodzi przez gardło. Po prostu każdy chce wyrazić siebie w jakiś sposób. Ja mam problem z opisaniem… – może inaczej, z określeniem siebie. Uczę się – ale i nauczam, fotografuję – ale nie jestem fotografem, piszę – lecz nie jestem pisarzem, śpiewam – jednak żaden ze mnie piosenkarz, gram – czy jest jednak ze mnie grajek?, podróżuję – czy jednak wystarczająco daleko by odnaleźć w tym siebie? Przez to, że interesuje mnie tak dużo rzeczy, chcę to spinać w klamrę właśnie w tym miejscu. To nie jest blog – to jestem ja, w cyfrowej, barwnej  – subiektywnej postaci.

To będzie świetna przygoda, będziecie ze mną?